fbpx

Archives Kwiecień 2019

Sakartwelo gaumardżos! – czyli Niech żyje Gruzja!

Zapraszam na wyprawę do Gruzji!

Już sama legenda o powstaniu Gruzji zastanawia. Bóg, po stworzeniu świata, postanowił podzielić poszczególne krainy pośród stworzonych ludzi. Przywódcy wszystkich narodów odrazu ustawili się w długą kolejkę, mając nadzieję na żyzne, bogate terytoria. Jako jedyni Gruzini zignorowali całą sprawę i zamiast stać w kolejce, rozpoczęli wielką ucztę. Bawili się, biesiadowali, tańczyli, śpiewali, jedli i wznosili toasty na cześć Stwórcy. Gdy wszystkie ziemie były już rozdane, sam Bóg zapytał ucztujących – czemu nie zgłosiliście się po swoją część? Wierzymy w Twoją prawość i hojność, zamiast tracić czas w kolejce wychwalaliśmy radośnie Twoją dobroć. Bóg wzruszony taką postawą, zdecydował podarować Gruzinom najpiękniejszy kawałek świata, który początkowo chciał zatrzymać dla siebie – tak właśnie powstała Gruzja.

Legenda piękna i jak każda, zawiera w sobie część prawdy. Gruzini faktycznie kochają biesiadować, a Supra – tradycyjna uczta jest chyba podstawowym elementem ich kultury. Po drugie, ponad wszystko kochają swoją ojczyznę i są absolutnie przekonani, że nigdzie na świecie nie ma piękniejszych gór, ciekawszych zabytków, smaczniejszego jedzenia i doskonalszego wina.  Co interesujące – popieram ich zdanie.

Gruzja oczarowuje widokami i arcyciekawą historią, oraz niespotykaną gościnnością jej mieszkańców. Chyba dlatego ostatnie lata to w polskiej turystyce prawdziwy gruziński boom. To wszystko zapoczątkowała prawdopodobnie nasze polityczne wsparcie w wojnie gruzińsko–rosyjskiej w 2008 roku. Gruzini doceniają i pamiętają o tym geście solidarności z naszej strony, a Polacy przy okazji politycznej zawieruchy zaczęli się bardziej interesować Kaukazem. Oferta niedrogich lotów z Warszawy i Katowic do Kutaisi i Tibilisi spowodowała, że ubiegłego lata Polacy byli jedną z najczęstszych turystycznych narodowości w Gruzji.

W trakcie wycieczki do Gruzji, czy jak nazywają swój kraj Gruzini – do Sakartwelo, każdy odnajdzie coś dla siebie. Wielbiciele górskich wspinaczek tłocznie przybywają do  Swaneti. Monumentane szczyty Szchary i Uszby wywołują niesamowite wrażenie, a wyprawy górskie organizowane przez Swanów, to przygoda jakich mało. W górskich wioskach- Mestii i Uszguli wciąż znajdują się tradycyjne kamienne wieże obronne, które stoją tu od kilkuset lat, jako świadectwo klanowego charakteru lokalnej społeczności.

Gruzja to miejsce idealne dla historyków sztuki i wszelkiej maści kulturoznawców. Średniowieczne świątynie i monastery nie tylko mnożą się w dużych miastach, jak TibilisiMccheta, czy Zugdidi,  odnajdujemy je też pośród lasów i stepów, na odludziu. Najurokliwszy klasztor Dawid Garedża (św. Dawida) położony jest w Kachetii, na granicy z Azerbejdżanem. Aby się do niego dostać trzeba pokonać długie kilometry gruntowej nierównej drogi przez step, ale wysiłek jest wart osiągnięcia celu podróży. Wizyta w klasztorze, otoczonym jaskiniami, w których wciąż znajdują się kilkusetletnie freski chrześcijańskie na długo pozostaje w pamięci. Bardzo ciekawie położona jest również świątynia w Bodbe. To miejsce związane z życiem i działalnością patronki Gruzji – świętej Nino. Zgodnie z tradycją urodzona w Kapadocji święta miała jako jedna z pierwszych rozpowszechnć na Kaukazie dobrą nowinę o zbawieniu. Według podań nauczała o Jezusie, trzymając w ręku krzyż, który zrobiła z gałązek winorośli, połączonych pasmem włosów.

Dla Polaków ważnym punktem wycieczki do Gruzji jest odwiedzenie słynnego Batumi. Ciekawe jest to, że swoją sławę ten czarnomorski kurort zawdzięcza piosence zespołu Alibabki. Niestety z herbacianych pól okalających miasto zostało niewiele, jednak nadal warto zajrzeć do Batumi, przedewszystkim ze względu na znajdujący się niedaleko miasta malowniczy ogród botaniczny. Latem na miłośników plażowania czekają tu szerokie plaże, jedynym ich minusem jest fakt iz są kamieniste.

Historycy i badacze dziejów ZSRR często odwiedzają rodzinną miejscowość Jóżefa Dżugaszwili. W Gori do dziś można zwiedzać muzeum poświęcone biografii Stalina. Można się tu dowiedzieć wielu interesujących faktów na temat dyktatora, takich jak to, że w młodości był dobrze zapowiadającym się poetą, jeg publikacje umieszczane były nawet w tbiliskich gazetach pod pseudonimem Soselo. Pracownicy oprowadzający po muzeum cytują jeden z jego pierwszych wierszy pt. „Poranek”: Śpiewał skowronek w błękicie,/Wzlatując ponad obłoki,/I słodko brzmiący słowik /Zakwilił dzieciom z zarośli: /„Rozkwitaj moja Gruzjo!/Niech pokój panuje w kraju!/A wy, przyjaciele, nauką /Rozsławcie swoją ojczyznę!

Każdy kto odwiedził Gruzję będzie marzyć o powrocie tutaj nie tylko  ze względu na piękny krajobraz, ale z tęsknoty za tutejszą kuchnią. Gruzińskie potrawy nie mają sobie równych. W żadnym innym miejscu nie zjecie tak smacznych szaszłyków, nie mówiąc o przepysznych tradycyjnych chaczapuri – plackach z serem, czy wyśmienitych chinkali – pierogach z mięsem. Wszystko jest idealnie przyprawione i urozmaicone świetnymi sosami. Niepowtarzalne gruzińskie wino, dodaje jeszcze więcej smaku każdemu posiłkowi.

Gruzińskie przysłowie mówi, że słońce wschodzi nad domem do którego zawitali goście. Do któregokolwiek z malowniczych zakątków Gruzji pojedziecie, będziecie ugoszczeni po królewsku, gdyż gość w tutejszej tradycji to świętość. Natomiast turysta, czyli gość przybywający, by podziwiać piękno Gruzji staje się gościem arcyważnym. Jeśli jeszcze powiecie, że pochodzicie z Polski – kraju solidarnych z Gruzinami – powodów do rozpoczęcia Supry będzie aż za dużo. Filozofię gruzińskiego biesiadowania najlepiej oddaje opis Ryszarda Kapuścińskiego:
Kto trafił do Gruzji, musi spłacić daninę tutejszym obyczajom. Kto tu trafi, będzie wprowadzony w rytuał biesiady, która dla Gruzina jest smakiem życia. Gruzin ucztuje przy każdej okazji. Jego pociąg do biesiady nie wynika z próżniactwa czy beztroski. Mało widziałem narodów równie pracowitych jak oni. Gruzin lubi, żeby jego dzień pracy i trosk został zamknięty pogodnym akcentem. (…) Żaden dzień nie powtórzy się dwa razy i dlatego każdy z osobna trzeba czcić jak święto, jak wydarzenie. I Gruzin oddaje się temu obrzędowi całym sobą. Biesiada ta nie ma nic wspólnego z wyżerą, z ochlajem, z bibą. Tu się przychodzi żeby mieć przerwę w życiorysie. Gruzin gardzi pijaństwem, nie znosi picia na ilość. Stół jest tylko pretekstem, smakowitym i winem zakrapianym, ale właśnie pretekstem. Okazją żeby uczcić życie.

Gaumardżos! (gruz. na zdrowie).

Chaczapuri, czyli podstawa gruzińskiej kuchni

Jadąc do Gruzji musimy widzieć, że jest ona rajem dla łasuchów. Dlatego przedstawiamy absolutną podstawę tej niezwykłej kuchni czyli chaczapuri.
Smaczne potrawy wielu z nas zapewne kojarzą się z skomplikowanymi przepisami. Nic bardziej mylnego! By otrzymać ten przysmak kuchni gruzińskiej wystarczy zmieszać jajka, ser, jogurt i około 3 szklanki mąki. Wiele osób uważa chinkali za potrawę narodową Gruzinów, jednak to chaczapuri można kupić na każdym rogu. Ponadto każdy z 9 regionów wytworzył własny rodzaj tego placka. To jak istotnym elementem kultury Gruzji jest chaczapuri pokazuje tzw. “wskaźnik chaczapuri” stworzony w celu zobrazowania poziomu inflacji w kraju na podstawie kosztów jego produkcji potrawy.


Niewątpliwie każdy kto miał szczęście zjedzenia chaczapuri, czytając ten artykuł rozpływa się na wspomnienie jego smaku.
Spróbujemy opisać go tym którym nie było dane skosztować tego specjału. Słowo chaczapuri pochodzi od wyrazów ხაჭა/khacza – twaróg, პური/puri – chleb Już nazwa sugeruje nam, że jest to rodzaj wypieku z twarogiem. Potrawą podobną do omawianej, ale z pewnością świetnie wszystkim znaną jest pizza z tą jednak różnicą, że na pizzy znajdziemy wiele dodatków, które na chaczapuri nie występują. Oba dania łączy również sposób ich powstania, oba zostały wymyślone przez najuboższą warstwie społeczeństwa z produktów tanich o dużej dostępności. Ciekawostką jest, że 88% społeczeństwa gruzińskiego uważa za smaczniejsze chaczapuri niż pizze.


Każda Gruzinka potrafi wyczarować chaczapuri w kilka minut w domowej kuchni. Jednocześnie każda z receptur nieco różni się od siebie przykładowo tym czy do ciasta dodać proszku do pieczenia czy drożdży, lub czy połączyć mąkę z jogurtem czy mlekiem. Również polecane rodzaje sera różnią się najczęściej jest to jednak słony i niedojrzały ser imeretyński ( jest on ciężko dostępny w Polsce dlatego dobrym rozwiązaniem jest połączenie mozarelli z fetą, wspólnie dadzą dobry smak i konsystencję). Przez to wszystko trudno jest podać jeden ogólny przepis na placek. Zwykle gospodynie dodają do potrawy po prostu produkty, które akurat znajdują się w lodówce.


Przemierzając Gruzję każdego dnia mamy możliwość spróbowania nowej odmiany chaczapuri. Najpopularniejsza wersja to chaczapuri imeretyńskie, okrągłe i płaskie, nadziane serem imeretyńskim. Odmianą którą zwykle serwują budki fast food jest Penovani wyrabiane z ciasta francuskiego. Istnieje też kwadratowa wersja czyli lobiani nadziewana fasolą o kształcie kwadratu. Miłośnicy sera powinni spróbować chaczapuri megrelskiego pokrytego jego dodatkową warstwą na wierzchu. Dla osób, które nie przepadają za serem, a chciałyby skosztować gruzińskiego specjału polecamy pojechać do Chwsuretii gdzie nadziewa się je natką, liśćmi buraków i ziołami. W Oseti znajdziemy chaczapuri z nadzieniem serowo-ziemniaczanym. Wersją najbardziej zbliżoną do pizzy jest dostępne w Swanowie kubdari, znajdziemy w nim mięso zaprawione cebulą z dodatkiem lokalnych przypraw. Esteci z pewnością docenią wariant adżarski. Ma on kształt łódki wypełnionej serem i okrytej surowym żółtkiem i kawałkiem masła. Nie jest to wariant dla osób liczących kalorie. Przed zjedzeniem zawartość placka należy wymieszać, a następnie nabierać przy pomocy oderwanych kawałków pieczywa.
Nie każdy może być zachwycony pomysłem jedzenia surowego jajka, na szczęście w niektórych restauracjach np. w Btumi dostępne są adżarskie chaczapuri bez jajka. Jednak warto się przełamać chociaż raz by móc rozkoszować się smakiem tej potrawy w pełnej krasie.

Wszystko co trzeba wiedzieć o wizach do Turkmenistanu.

Turkmenistan to jeden z krajów najrzadziej wybieranych przez turystów. Z czego to wynika? Czy jest nieciekawy turystycznie? Jest dokładnie przeciwnie. Turkmenistan ma bardzo wiele do zaoferowania, na czele z najbardziej znanym miejscem– Wrotami do Piekieł, czyli płonącym od lat kraterem o średnicy około 70 metrów. Dlaczego więc nie ma w tym kraju turystów? Jednym z głównych powodów są trudności ze zdobyciem wizy. Zgodę na wjazd do Turkmenistanu otrzymują jedynie nieliczni. A amo pozyskiwanie wizy przywodzi na myśl walkę z wiatrakami.

Jeśli Twoim celem jest wyjazd do Turkmenistanu, kraju gdzie prawdopodobnie nie był żaden z Twoich krewnych, ten tekst jest dla Ciebie. Postaramy się w nim skrótowo przybliżyć najważniejsze informacje.

Gdzie Polacy mogą ubiegać się o wizę do Turkmenistanu?
Pierwszy problem napotykamy już na samym początku bowiem w Polsce nie ma Ambasady Turkmenistanu, więc o wizę musimy starać się za granicą. Na przykład w Berlinie, Kijowie czy Moskwie. Papiery można przesłać kurierem lub dostarczyć osobiście.

Wiza do Turkmenistanu – potrzebne dokumenty
By zostać posiadaczami wizy wizę, musimy dostarczyć do konsulatu:

  • paszport ważny niemniej nż 6 miesięcy od daty planowanego wyjazdu z Turkmenistanu,
  • wypełniony wniosek wizowy w dwóch kopiach,
  • zdjęcie paszportowe,
  • i najważniejsze!!!! – zaproszenie, a zdobycie go to najtrudniejsza i najbardziej pracochłonna część całego procesu

Konsulaty mogą oczywiście zażyczyć sobie (i zwykle to robią) szeregu dodatkowych dokumentów, by sprawdzić nas jako potencjalnego turystę.

Zaproszenie do wizy
Wiza wydawana jest na podstawie zaproszenia od osoby prywatnej lub firmy. Musi być ono zatwierdzone i poświadczone przez Urząd Migracyjny Turkmenistanu. Pozostaje jedynie pytanie jak to zaproszenie zdobyć?
Musimy znaleźć w Turkmenistanie firmę turystyczną, która takie zaproszenia wydaje. Wiążę się to jednak z koniecznością wykupienia noclegu na wszystkie dni naszego pobytu w Turkmenistanie oraz przewodnika w tej samej firmie. Nietrudno zauważyć, że nie jest t tanie

Koszty wizy:

  • cena zaproszenia warunkowana jest przez firmę i długości pobytu oraz standardu zamówionych hoteli, średnio musimy myśleć o kwocie około 100-150 USD za każdy dzień pobytu
  • opłata konsularna (podajemy ceny z placówki w Berlinie) zależy od długości pobytu:
    35 euro (tryb normalny, wiza do 10 dni); 55 euro (tryb ekspresowy, wiza do 10 dni);
    45 euro (tryb normalny, wiza do 20 dni); 75 euro (tryb ekspresowy, wiza do 20 dni);
    55 euro (tryb normalny, wiza do 30 dni); 95 euro (tryb ekspresowy, wiza do 30 dni)
  • koszt kuriera do Berlina – jest zależny od firmy kurierskiej
  • istnieje możliwość zlecenia załatwiania wizy pośrednikowi, koszty tej usługi wahają się od 200 PLN do nawet 500 PLN

Jest to więc nietania i ryzykowna sprawa, jednak naszym zdaniem warto!!!

Nasze marzenie o wyprawie do Turkmenistanu możemy też zrealizować w nieco prostszy sposób. Jaki? Po prostu wykupując gotową wycieczkę w polskim biurze podróży. Wizy grupowe na wyjazdy zorganizowane mają trochę inną procedurę, a przede wszystkim biuro, organizujące wyjazdy do Turkmenistanu ma wynegocjowane korzystne ceny noclegów i zaproszeń wizowych. To biuro zajmie się wszelkimi formalnościami wizowymi i co więcej zagwarantuje, że cała procedura zakończy się sukcesem, czyli zdobyciem wizy.